Jeanne Ryan, Nerve. Recenzja: książka + film

/Kurtyna podnosi się/

Możesz być sławny. Możesz wygrać wszystko. Nie stracisz niczego. Już teraz zagraj w Nerve!

Oglądaj Nerve, sponsoruj uczestników i poczuj niesamowite emocje!

Nerve, dla ludzi o mocnych nerwach.

nerve2

Nastoletnia Vee ma dosyć życia za kulisami. Dyktowana impulsem wysyła zgłoszenie do Nerve, czyli gry w wyzwania. Gra zaczyna się od prostych, głupich wyzwań, które każdy może bez problemu zrobić, a nagrody są obłędne. Vee decyduje się więc wykonać następne zadanie.. i kolejne… i kolejne. Nawet nie zauważa, kiedy przekracza granicę, gdy staje się niewolnicą organizatorów, kamer i widzów.

Jeśli szukaliście książki, która będzie godna sławy Igrzysk Śmierci, możecie przestać. Zapomnijcie o Czerwonej Królowej i Niezgodnej – przed wami Nerve.

Powieść jest bardzo dobrze napisana pod wieloma względami. Autorka wnikliwie przestudiowała działanie zarówno ludzkiej psychiki, jak i programów rozrywkowych. Gra opiera się na zasadzie kija i marchewki, małymi kroczkami ściągając na dno. Kusi i zwodzi, a kiedy się zorientujesz, w jakie bagno wdepnąłeś, jest już za późno. Akcja jest całkowicie nieprzewidywalna. Wszystko się może zdarzyć. Ne ma tam niczego sztampowego i typowego. Styl pisania jest obłędny i sprawia, że historia przejmuje realizmem. Słowa wbijają w krzesło, sprawiają, że czyta się z zapartym tchem i nie pozwalają się oderwać od lektury. Emocje i adrenalina, które czuje bohaterka dosięgają czytelnika. Do końca trzyma w napięciu. I teraz mały spoiler… Napięcie się nie kończy! Powieść ma otwarte zakończenie – dokładnie takie, po jakim powinien nastąpić 2 tom, którego nie ma. Z jednej strony to naprawdę nie fair, pogwałcenie paktu czytelniczego i wgl nawet George Martin by się nie powstydził takiego zagrania, a z drugiej to było mistrzowskie posunięcie, które zostawia czytelnikowi interpretację całości i pozwala na refleksję, o tyle bardziej nakierowaną, że akcja toczy się nie w wyimaginowanym, dystopijnym świecie ani w dalekiej przyszłości, ale tu i teraz. Myślę, że to właśnie ten fakt przyprawia o największe ciarki. Absolutnie wierzę, że taka gra byłaby bardzo popularna. Wierzę, że widzowie i gracze zachowywaliby się tak samo, jak  w książce (czy znieczulica społeczna nie otacza nas już teraz z każdej strony?). Historia uświadamia również, że w internecie nie jesteśmy anonimowi,a informacje, które zamieszczamy na portalach społecznościowych bardzo łatwo wykorzystać przeciwko nam. Zostawia nas z poczuciem, że jesteśmy obserwowani nigdy niezamykającymi się oczami kamer i pokazuje cenę, jaką płaci się za życie w blasku reflektorów.

nerve

Ta książka szybko wskoczyła na pozycję jednej z moich ulubionych powieści wszech czasów. Polecam Nerve, rewelacyjną powieść Jeanne Ryan, obowiązkową pozycję na półce każdego amatora mocnych wrażeń i kogoś, kto ma ochotę nie tylko na odprężającą lekturę, ale również na czytanie między wierszami i refleksję o współczesnym świecie. Przeczytajcie ją – wyzywam was! Tylko ostrzegam… To książka, po której nie można zasnąć spokojnie!

*Nie wypowiem się jedynie o tłumaczeniu, gdyż czytałam ją w oryginale.

nerve1

Zachęcona treścią książki, błyskawicznie pobiegłam do kina na ekranizację z Emmą Roberts.  Myślę, że miało tu miejsce to samo, co w przypadku Wiedźmina – książek i gier. Niby postacie te same, świat ten sam, historia podobna ale jednak zupełnie coś innego. Dla wszystkich osób, które po obejrzeniu filmu myślą, że książki już czytać nie muszą – chyba ani jedna scena z powieści nie powtórzyła się w filmie! A do wszystkich, którzy liczą na wierną adaptację – przeliczyliście się. Natomiast jako film sam w sobie, jako odrębna historia jest niezły. Przynajmniej pierwsza połowa była naprawdę super i fajnie się ją oglądało. W miarę, jak zbliżaliśmy się do końca, akcją plątała się, a zakończenie, na które bardzo liczyłam, zupełnie mnie zawiodło. To była bardzo łagodna i pozytywna wersja Nerve, bardziej oczywista, zapewne bardziej „ekranowa”, ale dużo mniej refleksyjna i inteligentna. Ale rozumiem, że trudno byłoby wiernie przenieść tą powieść na ekran, zarówno ze względu na realistyczny czas akcji (jak wykonanie zadania trwa kilka godzin, to się długo o tym czyta, a niewiele się dzieje), jak i treść, która w kinie chyba musiałaby być +18. Oczywiście film miał też dobre strony: świetną ścieżkę dźwiękową, dobrych aktorów i fantastyczne ujęcia,a także płynne przejście kamery między różnymi scenami. Dawał też szerszą perspektywę na wydarzenia, która w książce była ograniczona narracją pierwszoosobową. Podsumowując: jako adaptacja raczej średnio, jako film sam w sobie nawet nieźle. Idźcie do kina i sami zobaczcie 😉

nerve4

 

Grace Times

/Kurtyna opada/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s