Fantastyczne zwierzęta i jak je zaleźć. Recenzja

Nowy Jork, rok 1926.

W mieście zjawia się pewien Brytyjczyk z tajemniczą walizką i robi niezłe zamieszanie…

Dziś Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć (scenariusz J. K. Rowling, reż. David Yates) trafiły do kin. Ja już wczoraj miałam przyjemność zobaczyć je poddczas pokazu przedpremierowego 😀

J. K. Rowling znowu to zrobiła. Zaczarowała mój świat. Tym razem zabrała mnie w podróż jednocześnie nową i znajomą. Już na wstępie mogę powiedzieć: Fantastyczne zwierzęta są… no właśnie, fantastyczne!

Film jest równie dobry, co poszczególne części Harry’ego Pottera, a jednocześnie znajduje miejsce na wszystko, co w oryginalnej serii zostało pominięte: czas na rozwinięcie fabuły, życie codzienne w świecie czarów, relacje z mugolami, fantastyczna fauna.

Wszystkie teksty na pottermore oraz sama książka wydana pod nazwiskiem Scamandera dały widzom niemal takie same podstawy, jak wcześniej książki o Harrym, tyle że tym razem po raz pierwszy podczas oglądania filmu na podstawie prac Rowling nie znaliśmy uprzednio fabuły.

eddie

Film jest świetny zarówno sam w sobie, jak i jako prequel serii o Harrym. Aktorzy są jedną z  jego największych zalet. Eddie Redmayne, zdobywca Oscara (Teoria wszystkiego), o którego tak bardzo zabiegano, by grał Newta, poradził sobie w tej roli znakomicie. Jest zabawny, uroczy, bystry, intrygujący. Sprawia, że chce się o nim dowiedzieć więcej. Jego gra jest świeża i świetnie dopracowana (opłaciły się godziny spędzone w terenie na rozmowach z treserami zwierząt – nawet sposób chodzenia Newt’a jest charakterystyczny i realistyczny!). Poza tym, na brodę Merlina, poszłabym do kina tylko po to, żeby zobaczyć, jak Eddie wydaje z siebie odgłosy godowe…

Pozostali aktorzy też poradzili sobie bardzo dobrze. Zdecydowanie trzeba wyróżnić Ezrę Millera, który pokazał, na co go stać jako Credence’a. Byłam również bardzo ciekawa, jak poradzi sobie piosenkarka Alison Sudol w roli Queenie i natychmiast po obejrzeniu filmu zostałam jej fanką. Alison sprawia, że Queenie jest jedną z najciekawszych postaci w uniwersum.

queenie

Gra światła, efekty specjalne, obłędna muzyka kojarząca się z Harrym, ale utrzymana w stylu lat dwudziestych stwarzają niepowtarzalną atmosferę.

Kostiumy, za które odpowiedzialna była Colleen Atwood, są utrzymane w stylu zarówno „potterowym”, jak i wpasowującym się w lata 20. Stroje członków Nowego Salem są ewidentnie inspirowane ubraniami siedemnastowiecznych purytan. Ten pomysł to strzał w dziesiątkę.

eddie2

Czas akcji jest nieprzypadkowy. Pomijając wydarzenia znane z kanonu (jak wzrost w siłę Grindelwalta właśnie w tych latach, czy jego pojedynek z Dumbledorem w 1945), to dobry moment na właśnie taką fabułę, jaka jest przedstawiona w filmie. Pamiętajmy, że lata 20 w USA to the jazz age, modernizm, utracone pokolenie, ale również nowy purytanizm, czerwona panika. Na tym tle fabuła Fantastycznych zwierząt zdaje się być jeszcze bardziej realistyczna.ezra

Fantastyczne zwierzęta idealnie pasują do „oryginalnych” fanów Pottera, którzy dorastali z Harrym, a teraz mają po 20 parę lat. Są mroczniejsze, brutalniejsze, bardziej nieprzewidywalne. To nie film dla dzieci. Mimo to myślę, ze ludzie, którzy interesują się uniwersum HP trochę mniej również znajdą tu coś dla siebie. To taki film, który każdemu może przypaść do gustu.

tina

Długo mogłabym jeszcze zachwycać się nad każdą składową i nad całością filmu. Tutaj jednak skończę i powiem tylko: magia powróciła, a nawet lepiej – ona nigdy nie odeszła.

Ocena:

Najlepsza postać: Newt Scamander, oczywiście!

Najlepszy aktor: Eddie Redmayne. To jego show. Zaraz po nim Ezra Miller.

Kostiumy: czysta radość dla oczu widzów i przyszłych Fantastycznych cosplayer’ów.

Efekty specjalne: świetne, szczególnie w wersji 3D!

Najlepsza scena: trudno wybrać jedną, bo cały film trzymał równy poziom.

Efekt końcowy: 10/10

*zdjęcia pochodzą z pottermore.com

Grace Times