Zabawa z Next Chapter. Tworzymy postać w świecie Harry’ego Pottera

Cześć wszystkim w Nowym Roku!

Dzisiaj przychodzę z nietypowym wpisem. W Sylwestra miałam przyjemność być gościem Embers z Next Chapter na jej kanale 🙂 Razem nakręciłyśmy filmik, gdzie tworzymy własne postaci w świecie Harry’ego Pottera 😀 Zapraszam do oglądania!

Wybaczcie moją sztywną twarz i przytłumiony głos, w trakcie nagrywania byłam koszmarnie chora i trochę klapnięta jestem na filmiku ;P Ale było bardzo zabawnie!

Przyłączcie się do zabawy i stwórzcie własne postacie. Dołączcie do wydarzenia na facebooku i pochwalcie się nimi tutaj.

Muszę przyznać, że polubiłam nasze postacie. Wymyśliłyśmy tyle, że właściwie można by napisać fanfiction! Normalnie nie piszę takich rzeczy, skupiam się raczej na tworzeniu własnej książki, którą mam nadzieję kiedyś wydać, ale właściwie w ramach wprawki pisarskiej mam ochotę zrobić kilka krótkich historyjek o mojej postaci. Możecie się spodziewać od czasu do czasu paru rozdzialików. Na święta dostałam tablet do rysowania, więc może nawet to mini fanfition zostanie opatrzone ilustracjami 😉

PS. Teraz możecie mnie znaleźć także na Facebooku. Na kolażu w tle przedpremierowo 2 zdjęcia z cosplayowej sesji z Americą Singer z Rywalek. Cała sesja wraz ze specjalnym wpisem pojawi się na blogu, kiedy wszystkie zdjęcia przejdą obróbkę 😉

Bawcie się dobrze!

Grace Times

 

Trening Nocnych Łowców cz. 3

Treningu Nocnych Łowców z Next Chapter część 3 i ostatnia!

8. Impreza

Piątkowy wieczór spędzony na imprezie u Magnusa to najlepszy piątkowy wieczór 😀 Na co dzień noszę głównie czerń, więc teraz czas na coś czerwonego i zwiewnego. Karminowa suknia, krótsza z przodu i bardzo długa z tyłu, szeroka od pasa, lejąca się wokół kostek jak woda to jest to. Nie spodziewam się żadnych bójek, ale przezorny zawsze ubezpieczony, więc nie zapominam o specjalnej biżuterii wykonanej z poświęconego srebra i elektrum – szpilce do włosów i bransoletach, a do butów wkładam małe noże do rzucania. Zabieram ze sobą Marka (tylko najpierw się upewniam, że nikt nie ubrał go w futro), bo rozpaczliwie potrzebuje edukacji imprezowej, i Izzy – ona wie najlepiej, jak się bawić!

glitter.jpg
Let it glitter!

9. Broń

Oczywiście mój ulubiony łuk, który dostałam po praprababci. Nazywa się Kataigida, czyli Burza. Rozumiecie, bo tnie przeciwników jak burza 😉 To dar faerie, cenna broń przekazywana w rodzinie tylko kobietom. Jest zaczarowany: nigdy nie chybia i słucha tylko swojej właścicielki. Do walki wręcz używam floretu, który dostałam w Instytucie w Paryżu. Nazwałam go Aitis – Sztorm. Ten miecz ma czubek z adamasu, więc świetnie sprawdza się w walce z demonami. Te bronie stanowią przedłużenie mojej ręki. Ich ostrość i niezawodność przypomina mi, że to narzędzia, a nie zabawki. Mają służyć wyłącznie czynieniu dobra.

10. Strona mocy

Drużyna dobra, tylko! Clave mnie irytuje i rzadko kiedy się z nim zgadzam, ale to nie powód, żeby niszczyć świat i mordować niewinnych. Anarchia to nie rozwiązanie! Moim zadaniem jako Nocnej Łowczyni jest chronienie ludzkości przed demonami i to właśnie zawsze zamierzam robić. Raczej będę nawoływać do pojednania między Nocnymi Łowcami, niż zabijać tych, którzy się nie zgadzają z moimi przekonaniami, jak Sebastian. Poza tym nie mogłabym zdradzić przyjaciół – odwaga, uczciwość, lojalność i męstwo to cechy, które są dla mnie najważniejsze. Zło to łatwy wybór. Dobro to wybór mądry i odważny.

11. Bohater

Pamiętacie, jak Mark uratował mi życie podczas naszej randki? (tak, tak, spadłam z dachu budynku. Mnie wgl zdarza się spadać z różnych rzeczy. Niedawno spadłam ze schodów i skręciłam nadgarstek xD) Niedługo później mogłam mu się odwdzięczyć. Pewnej nocy Mark wybrał się na samotny patrol przy węźle geomantycznym i został zaatakowany przez mantydy. Akurat wracałam z Emmą z Nocnego Targu i na chwilę odłączyłam się od niej, chcąc pobyć trochę sama i pospacerować brzegiem morza, kiedy coś przykuło moją uwagę – masa negatywnych emocji, nagły metaliczny smak w ustach świadczący o obecności demonów. Skupiłam się i usłyszałam niewyraźny, tłumiony przez zaklęcia faerie wewnętrzny głos Marka. Od razu wyczułam jego skupienie na walce oraz powoli przejmującą nad nim kontrolę panikę, tak różną od jego zwykłego spokoju. Pobiegłam szybko jak wiatr w stronę, którą podpowiadała mi intuicja. Szybko oceniłam sytuację i zobaczyłam, że mantyd jest za dużo dla jednego wojownika, a Mark właśnie stracił broń. Sięgnęłam po Kataigidę i z daleka z łatwością wykończyłam potwory. Podbiegłam do chłopaka, który błądził na skraju przytomności, szybko tracąc krew. Mimo protestów nałożyłam mu kilka iratze, które na szczęście od razu pomogły. W ten sposób uratowałam życie Marka Blackthorne’a (a on zabrał mnie w podzięce na kolejną, tym razem bardziej udaną randkę 😉 ).

shadowhunter.jpg

Oto mój profil Nocnego Łowcy. A jak wygląda wasz? 😉

Grace Times

 

Trening Nocnych Łowców cz. 2

Kontynuacja Treningu Nocnych Łowców z Next Chapter 😉

7. Randka

Na randkę zabrałam Marka Blackthorne’a, którego poznałam w Instytucie Los Angeles 🙂 Intrygujący chłopak o niepokojących oczach pełnych tajemnic, pół faerie, który przeżył Dzikie Polowanie? Tak, proszę! Świetnie rozumiemy się z Markiem – oboje trochę różnimy się od innych. Poza tym Marka chronią zaklęcia faerie, które uniemożliwiają mi czytanie mu w myślach. To sprawia, że jestem go jeszcze bardziej ciekawa! A jak przebiegła nasza randka?

Noc. Grace i Mark siedzą na szczycie wieżowca, spoglądając na plażę. Mark czyta.

Grace: Co czytasz?

Mark: Słowa, słowa, słowa. (czyta na głos)

Mo­ja miłość równie jest głęboka

Jak morze, równie jak ono bez końca;

Im więcej ci jej udzielam, tym więcej

Czuję jej w sercu.

Grace: (ze śmiechem) Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości. Mówić to mało, trze­ba mówić do rzeczy.

Mark: (pochyla się) Żar­tu­je z bliz­ny, kto nie zaz­nał rany.

Grace: (oburzona) Czy ja cię ranię?

Mark: Zbyt ona piękna, zbyt mądra zarazem, zbyt mądrze piękna, stąd is­tnym jest głazem.

Grace: I jeszcze nazywasz mnie głazem, tak? Czekaj no, zaraz ci wsadzę tą książkę w…

Mark: Nie! Litościwa pani! Ja tylko chciałem wyznać ci me uczucia.

Grace: Najpierw miłość, a potem jakieś głazy! Jak tak kochasz, to pożycz skrzy­deł od Kupida!

Mark: (zawzięcie) Niech więc będzie! Konia, królestwo za konia! (wsiada a motor i odlatuje)

Grace: Stój! To była taka metafora!

Mark (odwraca się): Lecę po la Chanson de Roland, może tam wyczytam lepsze miłosne słowa, godne mojej pani!

Grace: (staje na skraju budynku) Zaraz ci zrobię la chanson de la mort de Mark Blackthorn, jeśli natychmiast tu nie wrócisz i nie-!

(Grace spada, drąc się niemiłosiernie. Mark ratuje ją)

Grace: Na Anioła, było blisko! Merci, merci!

Mark: Miało być nastrojowo, a tu zaraz by się skończyło żałobnie!

Grace: Tak, to by mogło w pewien sposób zabić atmosferę.

Mark: Do diabła z tymi wierszydłami! (wyrzuca książkę) Chodźmy po prostu na pizzę.

Grace: Niczego więcej nie pragnę. Ostatecznie… przez żołądek do serca!

Mark: A reszta niech będzie milczeniem.

(odlatują w stronę wschodzącego słońca)

mark_blackthorn
rysunek autorstwa Cassandry Jean

Pizza była pyszna.

*Cytaty pochodzą z Szekspira. Pieśń o Rolandzie właśnie czytam  na historię literatury francuskiej i nie mogę pozbyć się jej z głowy, stąd tu ona się wzięła xD

Reszta treningu w części trzeciej i ostatniej!

Grace Times