Zabawa z Next Chapter. Tworzymy postać w świecie Harry’ego Pottera

Cześć wszystkim w Nowym Roku!

Dzisiaj przychodzę z nietypowym wpisem. W Sylwestra miałam przyjemność być gościem Embers z Next Chapter na jej kanale 🙂 Razem nakręciłyśmy filmik, gdzie tworzymy własne postaci w świecie Harry’ego Pottera 😀 Zapraszam do oglądania!

Wybaczcie moją sztywną twarz i przytłumiony głos, w trakcie nagrywania byłam koszmarnie chora i trochę klapnięta jestem na filmiku ;P Ale było bardzo zabawnie!

Przyłączcie się do zabawy i stwórzcie własne postacie. Dołączcie do wydarzenia na facebooku i pochwalcie się nimi tutaj.

Muszę przyznać, że polubiłam nasze postacie. Wymyśliłyśmy tyle, że właściwie można by napisać fanfiction! Normalnie nie piszę takich rzeczy, skupiam się raczej na tworzeniu własnej książki, którą mam nadzieję kiedyś wydać, ale właściwie w ramach wprawki pisarskiej mam ochotę zrobić kilka krótkich historyjek o mojej postaci. Możecie się spodziewać od czasu do czasu paru rozdzialików. Na święta dostałam tablet do rysowania, więc może nawet to mini fanfition zostanie opatrzone ilustracjami 😉

PS. Teraz możecie mnie znaleźć także na Facebooku. Na kolażu w tle przedpremierowo 2 zdjęcia z cosplayowej sesji z Americą Singer z Rywalek. Cała sesja wraz ze specjalnym wpisem pojawi się na blogu, kiedy wszystkie zdjęcia przejdą obróbkę 😉

Bawcie się dobrze!

Grace Times

 

Kalendarz książkoholika

Zostałam nominowana przez Embers z Next Chapter, żeby zrobić listę najlepszych książek roku 2016. I tak miałam coś podobnego w planach, więc z przyjemnością taką listę stworzyłam 🙂

Oto moje podsumowanie roku 2016 w książkach:

1. Pięknisia

Szklany miecz. Uwielbiam takie minimalistyczne, symboliczne okładki. Ta jest wspaniała i tak idealnie koresponduje z akcją książki!

szklanymiecz

2. Niebiańskie wnętrze

A nagroda za najlepszego przystojniaka roku 2016 idzie do… Cassandry Clare za Marka Blackthorna z Pani Noc! Cassie jest znana z tworzenia fantastycznych ciasteczek, ale to szczególne jest zdecydowanie dobrze wypieczone. 😉

paninoc

3. Magnez poezji

Najpiękniejszy tytuł? Prawdodziejka to bardzo ładny neologizm. Tłumaczenie jest nawet lesze, niż ten tytuł w oryginale. 😀 Rzeczywiście poezja.

prawdodziejka

4. Cios z zaskoku

Biała róża kompletnie mnie zaskoczyła. Po mocno niedopracowanym Klejnocie zupełnie nie spodziewałam się tak rewelacyjnej kontynuacji. Właśnie skończyłam czytać Czarny Klucz, ostatni tom serii i mogę powiedzieć, że na szczęście trzyma poziom 🙂

bialaroza-front_cmyk300-400x600

5. Porażka

Harry Potter i Przeklęte Dziecko. Zdecydowanie porażka roku, szczególnie przy całym tym szumie i rozgłosie, które narobiły mi nadziei na coś niezwykłego.

przekletedziecko

6. To kiedy film?

Wiele tegorocznych książek chętnie zobaczyłabym na dużym ekranie: Czarny Klucz, Młot Thora, Szklany miecz… Ponieważ jednak są to kontynuacje, w tej kategorii uhonoruję inną powieść. Fobos ma potencjał na absolutny hit!

fobos

7. Ha!

Jeśli chodzi o zabawne książki, te autorstwa Ricka Riordana nie mają sobie równych niezależnie od roku wydania. Tym razem jest to Młot Thora. To nie jedno „ha!”, ale wręcz całe „hahahaha!” 😉

Młotthora.jpg

8. Morze łez

Zanim się pojawiłeś. Najsmutniejsza historia od czasu Gwiazd naszych winy.

zanimsiepojawiles.jpg

9. Pierwsza zieleń

Wiosna to czas, kiedy wszyscy mają już dość roku szkolnego/akademickiego i marzą tylko o wakacjach. W takim razie może coś buntowniczego? Skaza będzie w sam raz!

skaza.jpg

10. Promyk słońca

Syrena to książka idealna na lato. Najlepiej czytać ją na plaży, kiedy wylegujemy się na słońcu, a fale delikatnie obmywają nam stopy. Lato to najlepsza pora roku, aby dać się porwać niezwykłej atmosferze Syreny.

syrena.jpg

11. Złotawy liść

Coś na jesienną chandrę? Może W ramionach gwiazd – książka, która zabierze was daleko od przyziemnej pracy… prosto w kosmiczne przestworza 😉

w ramionach gwiazd.jpg

12. Śnieżynka

Szarobury zimowy nastrój umili nam Korona, zwieńczenie serii Rywalki. Jest słodko, jest różowo, jest nostalgicznie.

korona.jpg

13. Książka roku

Nagroda dla najlepszej książki roku wędruje do…

*fanfary*

NERVE!

nerve

Po mojej recenzji można się było tego spodziewać 😉 Uwielbiam Nerve. Ta książka rządzi rokiem 2016!

A jak wyglądają wasze książkowe kalendarze? Dajcie znać na stronie wydarzenia!

Grace Times

 

Trening Nocnych Łowców cz. 3

Treningu Nocnych Łowców z Next Chapter część 3 i ostatnia!

8. Impreza

Piątkowy wieczór spędzony na imprezie u Magnusa to najlepszy piątkowy wieczór 😀 Na co dzień noszę głównie czerń, więc teraz czas na coś czerwonego i zwiewnego. Karminowa suknia, krótsza z przodu i bardzo długa z tyłu, szeroka od pasa, lejąca się wokół kostek jak woda to jest to. Nie spodziewam się żadnych bójek, ale przezorny zawsze ubezpieczony, więc nie zapominam o specjalnej biżuterii wykonanej z poświęconego srebra i elektrum – szpilce do włosów i bransoletach, a do butów wkładam małe noże do rzucania. Zabieram ze sobą Marka (tylko najpierw się upewniam, że nikt nie ubrał go w futro), bo rozpaczliwie potrzebuje edukacji imprezowej, i Izzy – ona wie najlepiej, jak się bawić!

glitter.jpg
Let it glitter!

9. Broń

Oczywiście mój ulubiony łuk, który dostałam po praprababci. Nazywa się Kataigida, czyli Burza. Rozumiecie, bo tnie przeciwników jak burza 😉 To dar faerie, cenna broń przekazywana w rodzinie tylko kobietom. Jest zaczarowany: nigdy nie chybia i słucha tylko swojej właścicielki. Do walki wręcz używam floretu, który dostałam w Instytucie w Paryżu. Nazwałam go Aitis – Sztorm. Ten miecz ma czubek z adamasu, więc świetnie sprawdza się w walce z demonami. Te bronie stanowią przedłużenie mojej ręki. Ich ostrość i niezawodność przypomina mi, że to narzędzia, a nie zabawki. Mają służyć wyłącznie czynieniu dobra.

10. Strona mocy

Drużyna dobra, tylko! Clave mnie irytuje i rzadko kiedy się z nim zgadzam, ale to nie powód, żeby niszczyć świat i mordować niewinnych. Anarchia to nie rozwiązanie! Moim zadaniem jako Nocnej Łowczyni jest chronienie ludzkości przed demonami i to właśnie zawsze zamierzam robić. Raczej będę nawoływać do pojednania między Nocnymi Łowcami, niż zabijać tych, którzy się nie zgadzają z moimi przekonaniami, jak Sebastian. Poza tym nie mogłabym zdradzić przyjaciół – odwaga, uczciwość, lojalność i męstwo to cechy, które są dla mnie najważniejsze. Zło to łatwy wybór. Dobro to wybór mądry i odważny.

11. Bohater

Pamiętacie, jak Mark uratował mi życie podczas naszej randki? (tak, tak, spadłam z dachu budynku. Mnie wgl zdarza się spadać z różnych rzeczy. Niedawno spadłam ze schodów i skręciłam nadgarstek xD) Niedługo później mogłam mu się odwdzięczyć. Pewnej nocy Mark wybrał się na samotny patrol przy węźle geomantycznym i został zaatakowany przez mantydy. Akurat wracałam z Emmą z Nocnego Targu i na chwilę odłączyłam się od niej, chcąc pobyć trochę sama i pospacerować brzegiem morza, kiedy coś przykuło moją uwagę – masa negatywnych emocji, nagły metaliczny smak w ustach świadczący o obecności demonów. Skupiłam się i usłyszałam niewyraźny, tłumiony przez zaklęcia faerie wewnętrzny głos Marka. Od razu wyczułam jego skupienie na walce oraz powoli przejmującą nad nim kontrolę panikę, tak różną od jego zwykłego spokoju. Pobiegłam szybko jak wiatr w stronę, którą podpowiadała mi intuicja. Szybko oceniłam sytuację i zobaczyłam, że mantyd jest za dużo dla jednego wojownika, a Mark właśnie stracił broń. Sięgnęłam po Kataigidę i z daleka z łatwością wykończyłam potwory. Podbiegłam do chłopaka, który błądził na skraju przytomności, szybko tracąc krew. Mimo protestów nałożyłam mu kilka iratze, które na szczęście od razu pomogły. W ten sposób uratowałam życie Marka Blackthorne’a (a on zabrał mnie w podzięce na kolejną, tym razem bardziej udaną randkę 😉 ).

shadowhunter.jpg

Oto mój profil Nocnego Łowcy. A jak wygląda wasz? 😉

Grace Times

 

Trening Nocnych Łowców cz. 2

Kontynuacja Treningu Nocnych Łowców z Next Chapter 😉

7. Randka

Na randkę zabrałam Marka Blackthorne’a, którego poznałam w Instytucie Los Angeles 🙂 Intrygujący chłopak o niepokojących oczach pełnych tajemnic, pół faerie, który przeżył Dzikie Polowanie? Tak, proszę! Świetnie rozumiemy się z Markiem – oboje trochę różnimy się od innych. Poza tym Marka chronią zaklęcia faerie, które uniemożliwiają mi czytanie mu w myślach. To sprawia, że jestem go jeszcze bardziej ciekawa! A jak przebiegła nasza randka?

Noc. Grace i Mark siedzą na szczycie wieżowca, spoglądając na plażę. Mark czyta.

Grace: Co czytasz?

Mark: Słowa, słowa, słowa. (czyta na głos)

Mo­ja miłość równie jest głęboka

Jak morze, równie jak ono bez końca;

Im więcej ci jej udzielam, tym więcej

Czuję jej w sercu.

Grace: (ze śmiechem) Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości. Mówić to mało, trze­ba mówić do rzeczy.

Mark: (pochyla się) Żar­tu­je z bliz­ny, kto nie zaz­nał rany.

Grace: (oburzona) Czy ja cię ranię?

Mark: Zbyt ona piękna, zbyt mądra zarazem, zbyt mądrze piękna, stąd is­tnym jest głazem.

Grace: I jeszcze nazywasz mnie głazem, tak? Czekaj no, zaraz ci wsadzę tą książkę w…

Mark: Nie! Litościwa pani! Ja tylko chciałem wyznać ci me uczucia.

Grace: Najpierw miłość, a potem jakieś głazy! Jak tak kochasz, to pożycz skrzy­deł od Kupida!

Mark: (zawzięcie) Niech więc będzie! Konia, królestwo za konia! (wsiada a motor i odlatuje)

Grace: Stój! To była taka metafora!

Mark (odwraca się): Lecę po la Chanson de Roland, może tam wyczytam lepsze miłosne słowa, godne mojej pani!

Grace: (staje na skraju budynku) Zaraz ci zrobię la chanson de la mort de Mark Blackthorn, jeśli natychmiast tu nie wrócisz i nie-!

(Grace spada, drąc się niemiłosiernie. Mark ratuje ją)

Grace: Na Anioła, było blisko! Merci, merci!

Mark: Miało być nastrojowo, a tu zaraz by się skończyło żałobnie!

Grace: Tak, to by mogło w pewien sposób zabić atmosferę.

Mark: Do diabła z tymi wierszydłami! (wyrzuca książkę) Chodźmy po prostu na pizzę.

Grace: Niczego więcej nie pragnę. Ostatecznie… przez żołądek do serca!

Mark: A reszta niech będzie milczeniem.

(odlatują w stronę wschodzącego słońca)

mark_blackthorn
rysunek autorstwa Cassandry Jean

Pizza była pyszna.

*Cytaty pochodzą z Szekspira. Pieśń o Rolandzie właśnie czytam  na historię literatury francuskiej i nie mogę pozbyć się jej z głowy, stąd tu ona się wzięła xD

Reszta treningu w części trzeciej i ostatniej!

Grace Times

 

Trening Nocnych Łowców cz. 1

Cześć, misiaki!

Rok akademicki rozpoczął się i wziął mnie szturmem już od pierwszego dnia, więc nie miałam za bardzo czasu na pisanie. Tymczasem Embers z Next Chapter wpadła na fajny pomysł stworzenia własnej postaci w świecie Cassandry Clare. Znalazłam chwilę czasu między odrabianiem francuskiej gramatyki, a wkuwaniem historii Wielkiej Brytanii i… oto moja postać:

  1. Instytut

Od dziecka jakoś nigdzie nie mogę zagrzać miejsca. Urodziłam się w Idrisie, w rodzinnej posiadłości Solestar’ów. Uczęszczałam do Akademii Nocnych Łowców, ale kiedy poprzednich właścicieli zabił smoczy demon, moją rodzinę przydzielono do Instytutu w Krakowie. Ponieważ uwielbiam podróżować i poznawać nowe kultury, a także znam świetnie kilka języków (w tym stary faerie i kilka demonicznych dialektów), po skończeniu 18 lat postanowiłam wyjechać do zagranicznego instytutu. Na pierwszy ogień poszedł Paryż, gdzie spędziłam 3 miesiące. Z paryżanami miałam okazję pojechać na badania do instytutu w Londynie, gdzie zostałam kolejny miesiąc. W końcu wybrałam następny cel – instytut w Los Angeles. Dużo słyszałam o Emmie Carstairs i Blackthornach, pamiętałam ich z Mrocznej Wojny, a poza tym kocham morze i ciepły klimat, więc uznałam, że mogę zostać tam na dłużej. Dzięki temu uczę się walki pod wodą, a pogoda sprzyja intensywniejszym i dłuższym ćwiczeniom. Poza tym uwielbiam wcinać wampirzą pizzę, mniam!

2. Trener

Ile instytutów, tylu trenerów. W ANŁ uczył mnie mistrz strzelania z łuku, w Krakowie prywatny trener pomógł mi w opanowaniu wielu języków i walce z użyciem różnych broni, w Paryżu i Londynie tamtejsi nauczyciele szkolili mnie w walce w ciemnościach i ukrywania się, ale prawdziwy przełom nastąpił po wyjeździe do LA. Emma i Jem Carstairs okazali się być świetnymi trenerami. Emma uczy mnie zwinności, szybkości i walki mieczem, a Jem – precyzji, opanowania, walki bronią dalekosiężną, oraz jako były Cichy Brat pomaga mi rozwijać moje indywidualne talenty.

3. Parabatai

Moja historia parabatai jest dość przygnębiająca. Dla mnie od dzieciństwa był to ważny związek, więź nie do pokonania, wyjątkowa przyjaźń. Czekałam na odpowiednią osobę bardzo długo, aż w końcu znalazłam Marcellusa. To było jak kliknięcie – idealna harmonia. Niestety, radość nie trwała długo. Kiedy Jonathan Morgenstern zaczął tworzyć armię, nasza ceremonia została odroczona, a my walczyliśmy ramię w ramię przeciwko Mrocznym… do czasu. Pewnego dnia namówił mnie na patrol w sąsiednim instytucie. Trafiliśmy prosto w łapy Morgensterna. W obliczu przygniatającej przewagi liczebnej ukryłam się, ale Marcel podszedł prosto do Jonathana, przysiągł mu lojalność i napił się z Kielicha. Potem odwrócił się w stronę mojej kryjówki i wystrzelił z kuszy. Ranna uciekłam z trudem tylko dzięki Bramie. Zdrada bolała bardziej, niż zranienie. Potem Marcel zmarł razem z innymi Mrocznymi w ostatniej bitwie Mrocznej Wojny.

4. Podziemni

Jestem przyjaźnie nastawiona do wszystkich Podziemnych, nawet do faerie, choć teraz kontakty z nimi są zakazane. Cóż… lex malla, lex nulla! W Instytucie Krakowskim mam parę znajomych wilkołaków, którzy czasem pomagają mi  w patrolach. Najbardziej jednak lubię czarowników. Można się od nich tyle nauczyć, przeżyć razem tyle przygód, usłyszeć niezwykłe historie! Z wampirami za to otwiera się zupełnie nowe nocne życie. Zdarzyło mi się raz pójść z Magnusem, Catariną i Dolly na imprezę… To była niezapomniana noc pełna przygód uwzględniających nurkowanie, parę gęsi, jedną wystraszoną kapibarę i mnóstwo brokatu!

5. Przyjaciel

Przyjaźnię się z Emmą i Jem’em, po prostu świetnie dogaduję się z Carstairsami! Razem z Emmą chodzę na zakupy, oglądam filmy, zajadam pizzę i trenuję. Jem i ja mamy podobny charakter, więc mogę się do niego zwrócić z każdym problemem, a on służy radą i doświadczeniem.

6. Talent

Wrodzony. Cii, to tajemnica… Potrafię czytać w myślach! Tym bardziej ironiczna ta sprawa z parabatai, nie? Marcellus musiał użyć jakiegoś specjalnego zaklęcia, żeby mnie blokować. Mój dar bywa przekleństwem, jak sami możecie się domyślić. Nadmiar cudzych myśli i uczuć potrafi przytłoczyć, dlatego Jem uczy mnie kontrolować ten przepływ danych. Clave nic nie wie o moim talencie i niech póki co tak zostanie. Oni nie są zbytnio tolerancyjni…

shadowhuntress
Podczas patrolu

Reszta w części drugiej 😉

Grace Times

Babeczkowa wyliczanka. Wisienka

Cześć, misiaki!

Nadszedł ostatni dzień wyliczanki!

Wisienka

pobrane

Moją wisienką został Will Herondale z serii Diabelskie Maszyny! *fanfary*

willherondale
Wszystkie rysunki to prace Cassandry Jean

No naprawdę – on ma wszystko. Przystojny – ciemne włosy, niebieskie oczy, wysoki. Walijczyk – uwielbiam akcenty i obce języki, a walijski to strzała prosto w serce. Kocha poezję i powieści, a że ma doskonałą pamięć, może zawsze i wszędzie recytować ulubione fragmenty. Sam też lubi układać śmieszne piosenki i wierszyki. Przezabawny, ironiczny, sarkastyczny, inteligentny. Żyje w moich ukochanych czasach wiktoriańskich. Do tego Nocny Łowca, i to całkiem niezły.

willherondale3

A jak on potrafi kochać! Dla bliskich jest w stanie poświęcić absolutnie wszystko. To prawdziwy romantyczny bohater, bohater bajroniczny! Jego życie jest intensywne i pełne pasji. Oj tak, o Willu można mówić w samych superlatywach. To zdecydowanie jedna z najlepiej wykreowanych postaci, o jakiej czytałam.

willherondale2

Mogłabym napisać o nim więcej, ale kto go zna, to już i tak wie, w czym rzecz, a kto nie zna – niech natychmiast sięgnie po Diabelskie Maszyny! Nie będę spoilerować 😉

Jeżeli macie ochotę poznać Willa i wybrać się razem z nim na spacer o północy przy brzegu Tamizy w XIX wieku, przeczytajcie Mechanicznego Anioła!

willherondale1

Do wyliczanki nominuję każdego, kto ma ochotę ją zrobić 😉 Bawcie się dobrze!

Grace Times

Babeczkowa wyliczanka. Lukier

Cześć, misiaki!

Nadszedł trzeci dzień wyliczanki 🙂

Lukier

cupcake-778704_960_720

Połączenie kwaśnej cytryny i słodkiego cukru pudru, lukier to klasyczna polewa. Przypomina mi pana o imieniu..

Arr’akktur T’or ardWeist Sh’aeonell…yy… nieważne, on też tego nie pamięta. Dla przyjaciół po prostu Len.

Len jest cudowny. Maxon może i jest księciem, ale Len to król. Ma długie, białe włosy, duże, czarne skrzydła i całkiem ładne, eleganckie kły, a tak poza tym, to jest wampirem. Tak, drogie panie, długowieczny wampirzy władca, sztuk jedna na składzie! Zabawny, ironiczny, inteligentny, lubi się śmiać i żartować, a do tego potrafi czytać w myślach (na szczęście w razie czego można założyć amulet albo chronić się przed tym telepatią). Krwi nie pija, jedynie w skrajnych przypadkach, za to przepada za dobrą kiełbasą. Czasem zmienia się w wilka, czyli dostajemy takie trzy w jednym: kły, skrzydła i jeszcze uszy do drapania. Zdarza mu się zasnąć nago w cudzym łóżku. Od siedzenia w zamku preferuje kąpiele w jeziorze i samotne wyprawy w nieznane. Ten chłopak jest wyjątkowy. Dajcie się mu zabrać na niesamowitą przygodę – przeczytajcie Kroniki Belorskie! Nie pożałujecie (to jedna z moich ukochanych serii w ogóle).

Grace Times

wolha
Tom pierwszy – Wolha w nowej okładce, dzięki wydawnictwu Papierowy Księżyc

Babeczkowa wyliczanka. Bita śmietana

Cześć, miśki!

Dziś mamy dzień drugi Babeczkowej wyliczanki, czyli czas na bitą śmietanę.

teapot1

Bita śmietana – słodka, delikatna i nie można jej się oprzeć… Tak jak setki dziewczyn, które wysłały zgłoszenia do Selekcji nie mogły oprzeć się Maxonowi Schreave w Rywalkach. Nic dziwnego: muskularny, jasnowłosy, przystojny, a do tego książę…
Maxon jest przede wszystkim miły i uprzejmy. Wychował się w pałacu, więc to prawdziwy dżentelmen, który traktuje każdą dziewczynę jak księżniczkę. Choć na pierwszy rzut oka może wydawać się sztywniakiem, po bliższym poznaniu okazuje się być wesoły, nieco nieporadny, bardzo wyrozumiały. Z pewnością zaopiekuje się tobą, kiedy tego potrzebujesz, otrze łzy z policzka i przytuli, żeby poprawić ci humor. I ma przezabawny śmiech! Tak jak bita śmietana jest słodki i uroczy. Prawdziwy rycerz Maxon walczy za ciebie do ostatniej kropli krwi i jest gotów chronić cię własnym ciałem przed całym złem tego świata. Jest kreatywny i ma mnóstwo pomysłów na najfajniejsze randki. Nie sposób się z nim nudzić! Do tego to świetny fotograf – z pewnością uwieczni każdą wasza szczęśliwą chwilę.

Zapraszam: wyślijcie zgłoszenie do Selekcji i wejdźcie w piękny sen pełen pałaców, książąt i balów. Sięgnijcie po Rywalki!

Maxon w zwiastunie Rywalek:

Grace Times

 

 

Nominowana! Babeczkowa wyliczanka: ciasto

Cześć misiaki!

Zostałam nominowana przez Embers z Next Chapter, żeby zrobić babeczkową wyliczankę z książkowymi przystojniakami w roli głównej. To fajna zabawa, ale muszę przyznać, że wybranie tylko pięciu z całej rzeszy fikcyjnych bohaterów było nie lada zadaniem! Ostatecznie zadecydowało dopasowanie do kategorii. Codziennie będę publikować po jednym przystojniaku 🙂

  1. Ciasto

chocolate_cupcakes

Ciasto zbiera do kupy całą babeczkę. Ciasto to podstawa. Ciasto to…

Gideon de Villiers z Trylogii Czasu!

gideon1
Kadr z filmu Czerwień rubinu

Jeśli chodzi o podstawy, Gideon ma je wszystkie: jest przystojny (te zielone oczy!), świetnie tańczy, gra na kilku instrumentach, zna fechtunek, historię, sztuki walki, jeździ konno, a do tego studiuje medycynę. Och, a tak przy okazji… potrafi podróżować w czasie.

Gideon pochodzi z rodu de Villiers, w którym od pokoleń w linii męskiej przekazywany jest gen podróży w czasie. Każdy podróżnik reprezentuje kamień szlachetny – Gideon jest diamentem. Tak jak diament jest wytrzymały – musi taki być, bo ma do wykonania niezwykle ważne zadanie, któremu tylko on może podołać!

To która ma ochotę na randkę w przeszłości? 😉 Więcej o Gideonie poczytacie w Czerwieni Rubinu.

gideon2
 Sarkastyczny, pewny siebie, inteligentny, czarujący, przebiegły… Drogie panie, polecam 🙂

Grace Times

Wrażenia ze światowej premiery Kosogłosa w Berlinie

Cześć misie!

Dziś przybywam z notką o moich przeżyciach ze światowej premiery Kosogłosa cz. 2 w Berlinie!

Nasz filmik możecie zobaczyć tutaj 🙂

Jechaliśmy 10-osobową grupką, a cała wyprawa była zorganizowana przez przeurocze panie z Next Chapter 🙂 Jechałam w nocy i o 7 byłam już w Berlinie. Na Potsdamer Platz, gdzie mieści się kino i gdzie organizowana była premiera, dotarliśmy ok. 9. Byliśmy dość zaskoczeni, bo… wszystkie miejsca w 1 rzędzie były już zajęte! Ludzie siedzieli w śpiworach już od wczesnych godzin porannych. Rozmieszczenie barierek było także inne, niż zwykle na premierach w tym miejscu (być może po to, by pomieścić więcej ludzi). Ustawiliśmy się w 2 rzędzie i czekaliśmy… czekaliśmy… czekaliśmy…

20151104_121542
W oczekiwaniu na premierę…

Za jedyną rozrywkę mieliśmy obserwowanie ochroniarzy i przygotowań technicznych – zdejmowanie folii zabezpieczającej z dywanu, ustawianie kamer itd. Od pewnego momentu zaczęto w kółko puszczać zwiastun Kosogłosa na telebimie (z niemieckim dubbingiem).

12204793_976240689116927_1804205930_n
Polish tributes say goodbye – tak, to my!

Od 13 ludzie zaczęli się tak pchać, że trzeba było stać na swoim miejscu i się nie ruszać. Ok. 16:30 (kiedy powinni już przyjechać aktorzy) zaczęło się coś dziać – zapalono wielkie znicze, ustawiono bębny (dokładnie naprzeciwko nas). Oprócz tego cały czas podchodziła do nas prasa, głównie kazała krzyczeć do kamery. Powoli zaczęli się zjeżdżać różni goście, w tym Jamie-Lee Kriewitz, uczestniczka the Voice of Germany, która zaśpiewała dla nas Hanging tree. To wykonanie zdecydowanie przypadło mi do gustu, jest fantastyczna 😀 Sami zobaczcie, jak poszło jej w the Voice.

O 18 podjechał pierwszy samochód służbowy i okazało się, że mieliśmy najlepsze miejsca, bo auta z gwiazdami zatrzymywały się dokładnie naprzeciwko nas, naprawdę bliziutko! Więc to do nas najpierw machali 🙂 Lucky~

Pierwsza przyjechała Willow Shields, ubrana w zwiewną, pomarańczową sukienkę. Najpierw podeszła na krótki, powitalny wywiad, a potem chciała od razu rozdać nam autografy. Niestety ochrona zabrała ją na kolejny wywiad, z którego już do nas nie wróciła. Łącznie przyjechało 12 aktorów: Jennifer Lawrence, Josh Hutcherson, Liam Hemsworth, Sam Claflin, Jena Malone, Elizabeth Banks, Natalie Dormer, Donald Sutherland, Stanley Tucci, Willow Shields, Julianne Moore i Michelle Forbes, a do tego reżyser Francis Lawrence i producent Nina Jacobson. Chyba nawet oni nie spodziewali się, jakich rozmiarów będzie ta premiera – staliśmy w tłumie 6 tys. ludzi! Elizabeth i Jena wyglądały obłędnie w bajkowych, długich do ziemi sukniach. Sukienka Jeny wyglądała na żywo jeszcze bardziej niesamowicie, niż na zdjęciach – była bardziej przejrzysta i błyszcząca. Sam wyglądał bardzo przystojnie w okularach, a Jennifer oszałamiała dopasowaną suknią od Diora. Nawet Liam zaszalał i ubrał prążkowany krawat, który wyglądał na bardzo drogi 😉 Josh podszedł do nas od razu po wyjściu z samochodu, co było bardzo miłe 🙂 Właściwie wszyscy aktorzy, którzy byli w zasięgu głosu odpowiadali ludziom, machali i utrzymywali kontakt wzrokowy, co za kochana ekipa ❤ Jennifer wykonała przemiły gest w stronę fanów i zamiast podjechać do końca dywanu, wysiadła na jego początku i szła, rozdając autografy. Niestety, to znaczyło również, że do nas na końcu już nie zdążyła dotrzeć :< Jej przeciwieństwem była Natalie, która rozdawała autografy dość wybiórczo i omijała całe duże fragmenty barierek z ludźmi wyciągającymi książki do podpisu.

12226648_953793531348688_928923316_n
Tak, to moją książkę Liam tu podpisuje 🙂

Jakie to doświadczenie, zobaczyć swoich ulubionych aktorów z bliska? To cudowne przeżycie, znaleźć się tak blisko nich, poczuć, że to ludzie z krwi i kości, usłyszeć jaki naprawdę mają głos, zobaczyć jak się zachowują i jak wyglądają. Mogę potwierdzić, że ekran bardzo pogrubia – szczególnie Liam wg mnie prezentuje się zupełnie inaczej na żywo, ma bardziej intensywny kolor oczu, szczuplejszą twarz i węższy nos. Wydawało mi się też, że Josh będzie naprawdę niski, ale jest wyższy ode mnie.

nataliedormer
Szczęśliwcy, do których podeszła Natalie

Całe wydarzenie to głównie wywiady z aktorami w różnych miejscach sceny i czas dla fotografów. Widzieliśmy, co było równocześnie transmitowane na żywo na telebimie – było to tak zmontowane, jakby cały czas coś się działo, ale wcale tak nie było. Jednak każde czekanie jest warte takiego przeżycia! Po premierze poszliśmy odprowadzić aktorów pod kino, gdzie otwierali seanse i wsiadali do samochodów. Przez chwilę nawet szliśmy równo z autem Jennifer – hotel, w którym zatrzymali się aktorzy, był blisko kina i mijaliśmy go po drodze do naszego własnego. Następny dzień poświęciliśmy zwiedzaniu Berlina, a wieczorem wracaliśmy do Polski.

12093432_857717451013173_541701319_n(1)
Moje zdobycze: od lewej Liam Hemsworth, Elizabeth Banks, Josh Hutcherson i Jena Malone

 

Podsumowując, możliwość uczestniczenia w premierze Kosogłosa była absolutnie niezapomnianym wydarzeniem. Nie byłoby jednak tak super bez fantastycznej ekipy, z którą jechałam – kochani, dziękuję za ten wyjazd! Chętnie to powtórzę 🙂

12218755_953701638024544_921522727_o
Zmęczeni i zmarznięci, ale szczęśliwi

W następnej notce recenzja Kosogłosa cz. 2 i wrażenia z maratonu Igrzysk! Stay tuned~

Grace Times